czwartek, 17 marca 2016

Paletka cieni do powiek Go Nude od Wibo - Smoky Edition. I makijaż staje się przyjemnością...



Bez bicia się przyznam, że w ciągu ostatnich dwóch lat cieni do powiek używałam sporadycznie - makijaż oczu ograniczał się do sięgnięcia za każdym razem po tusz, eyeliner no i to by było na tyle. Pięknych wojaży na powiekach to ja kompletnie wykonywać nie umiem, więc szukając dla siebie cieni kierowałam się nie tylko wyglądem czy też opiniami dziewczyn w sieci, ale też ceną. Nie dla mnie UD (o których sobie marzę, ale osobiście nie widzę głębszego sensu realizowania tego zakupu) skoro czasem rzucę po kilku dniach w kąt. Tak dobrze się złożyło, że na początku marca Wibo wypuściło dwie nowe paletki z czego Go Nude Smoky Edition trafiło w moje ręce. W momencie zobaczenia jej na półce w Rossmanie poczułam motylki w brzuchu nie wiedząc, że przerodzi się to w głębsze uczucie. Usiądź sobie wygodnie i zobacz czy i Ciebie zauroczy :).

Paletka miała już swoje 5 minut przed pojawieniem się w sprzedaży przez swój wygląd. Zarówno dziewczyny kwiczały o to, że jest podobna do paletek UD (tutaj nie mam porównania, ponieważ tej drugiej nie widziałam w realu) oraz o to, że paletka nude NIE JEST NUDE. W tym przypadku wystarczyło wysilić swoją umiejętność czytania ze zrozumieniem i jasne jak słońce byłby fakt iż jest to paletka do wykonania makijażu typu smoky. Jak za wydane 30 złotych opakowanie wydaje się być dobrej jakości, zdecydowanie wolę takie metalowe niż jakieś tandetne plastikowe (Go Nude zdecydowanie przebiło pod względem Dark Nude od Lovely, którą pokazałam dokładniej tutaj). W środku paletka ma lusterko, które muszę przeklnąć, ponieważ cholernie zniekształca twarz... Lusterko miało być ułatwieniem jednakże w tym przypadku się kompletnie nie sprawdza, ponieważ jestem zmuszona użyć innego jeśli nie chcę, żeby makijaż wyszedł mi całkiem koślawo. W paletce znajdziemy też pędzelek, którego moim zdaniem też by mogło nie być - z naturalnego włosia miał dać subtelny efekt przydymionego oka jednak wychodzi śliwa pod okiem. Cienie się niedobrze nabierają na niego, powstają smugi i jakoś lepiej korzysta mi się z moich pędzli czy też z palca - pędzelek jest, bo po prostu jest. "Kuleczkę" może jestem w stanie jeszcze jakoś strawić, ale część do blendowania użyłam raz i ostatni. Po pierwszym razie pędzelka zauważyłam, że zaczął puszczać włosie, więc lipa, że hoho.


Jak z samymi cieniami? Na pierwszy rzut oka fajna dobrana kolorystyka - 4 maty i 8 brokatowych cieni, których jestem w stanie używać na co dzień ograniczając się tylko do tej jednej paletki. Na pigmentację cieni nie mogę narzekać, choć są małe wyjątki, ponieważ niektóre cienie trzeba porządnie namachać na powiece, żeby były mega intensywne. Plus cieni jest taki, że mimo trwałości, która fakt faktem po kilku godzinach się zmniejsza, cienie nie rolują mi się w rowkach na powiece. Byłam niejednokrotnie malowana cieniami z wyższej półki cenowej i naprawdę nie było nic gorszego niż zapchane cieniami rowki. Cienie trzymają się przez kilka godzin bez samej bazy, wracając do domu po pracy podczas demakijażu widzę porządne ich resztki na waciku. Wrzucając paletkę do koszyka zastanawiałam się czy warto wydawać tyle kasy na niepewny produkt tym bardziej, że chyba leciałam po niego jak na skrzydłach ledwo co po dniu Matki Boskiej Pieniężnej, więc nie było za bardzo jak zapoznać się z opiniami innych dziewczyn. Dziś mimo, iż jest to cena wyższa niż dotychczasowe ceny za kosmetyki Wibo (ok. 30 złotych) uważam, że jest to fajny kosmetyk nadający się nawet dla takiej łamagi jak ja. Uważając, że smoky eyes sama sobie nigdy nie zrobię, teraz noszę piękne złoto na co dzień, a ciemniejsze kolory noszę na wieczór i jestem bardzo zadowolona :). Poniżej przedstawiam swatche cieni, od prawej do lewej - z góry zaznaczam, że odcień FANTASY wpada lekko w fiolet jednak mój złomuś robiący zdjęcia nie był w stanie tego uchwycić.


Dziewczyny, a Wy miałyście już styczność z paletką Go Nude od Wibo? Słyszałam, że w niektórych miejscach trudno z ich dostępnością - ja nie miałam z tym problemu, ale jeśli nie widzicie ich na wierzchu to warto się podpytać pań sprzedających :). Uważam, że paletka może też służyć jako np. prezent urodzinowy. Już wiem chyba do kogo taki egzemplarz trafi, ale ciiii... :).

Na koniec zachęcam Was do polubienia Maalinovej na facebooku, gdzie nastąpiła reaktywacja konta czy też na Instagramie pod nickiem @patkaem oraz zachęcam do dalszego śledzenia bloga, ponieważ zapowiadają się (nie)małe zmiany, których sama wyczekuję z niecierpliwością :). Teraz Was żegnam, a sama niestety biegnę do pracy na cały dzień. Buziaki!

20 komentarzy

  1. ta paleta się super prezentuje :) może kupie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna jest moim zdaniem! Za taką cenę jestem zadowolona :)

      Usuń
  2. Podoba mi się :) cudnie się prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. KONIECZNIE muszę ją kupić, koniecznie ! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po zakupie daj znać jak u Ciebie się sprawdza :)

      Usuń
  4. Kolory bardzo podobne do MUR Death by Chocolate ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czekoladkami nie miałam jeszcze styczności, ale chyba sobie sprawię którąś na urodziny, bo czytałam o nich dużo dobrego! :)

      Usuń
  5. bardzo fajnie wygląda ta peletka! :) chyba się skuszę na nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć nie powinno się oceniać książki po okładce to przyznam, że sam wygląd paletki mocno zachęcił też w zakupie :)

      Usuń
  6. Mocno inspirowana wiadomo czym, ale i tak chyba si skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, jest, ale tak jak wspominałam we wpisie na inspirację mogłam sobie pozwolić bez większych bólów portfela :)

      Usuń
  7. Bardzo podobna do Naked od Urban Decay, ale w tym wypadku to raczej plus, bo mamy świetnie skomponowany zestaw odcieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odcienie bardzo mi się podobają! Mogę nimi wykonać jeden cały makijaż oczu nie musząc sięgać po 5 innych paletek co jest po prostu wygodą :)

      Usuń
  8. Prezentuje się całkiem ładnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod względem samego wyglądu jak i używania bardzo mi się podoba :)

      Usuń
  9. Mam totalny szał na paletki cieni, nie wiem skąd mi się to wzięło :) Tą już macałam, szkoda, że nie kupiłam. Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to był zakup nie wiadomy po całości, niestety mogę narzekać na brak testerów w okolicznym Rossmanie :(

      Usuń
  10. Fajnie, że marki tak szeroko dostępne, bo Rossmannach, w dodatku polskie wprowadzają tak fajne palety!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu masz rację, bo jeszcze jakiś czas temu z żalem oglądałam paletki dostępne za granicą klnąc, że u nas nie ma nic ciekawego. A teraz pojawiają się na półkach jak grzyby po deszczu! :)

      Usuń

Dziękuję za każdy Twój komentarz - moderacja służy kontrolowaniu komentarzy, aby móc na każdy odpisać nie przegapiając nikogo z Was.
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy jedynie w przypadkach spamu.




SZABLON BY: Panna Vejjs.