czwartek, 3 marca 2016

Denko styczeń/luty 2016 | NIVEA, DOVE, GARNIER, LIRENE, BIELENDA, EVELINE, FARMONA.



Tradycyjnie, jak co dwa miesiące, przychodzę do Was z denkiem - dziś pokażę Wam produkty, które wykończyłam w styczniu i w lutym. Nie ma tego dużo, ale podziwiam dziewczyny, które zużywają 20-30 produktów miesięcznie, ponieważ ja używam danych kosmetyków rano i wieczorów bądź też tylko raz dziennie i zużywanie ich przychodzi mi bardzo powoli :P. W aktualnym denku króluje tylko i wyłącznie pielęgnacja i są to przeważnie produkty, które miały już spore zużycie i chciałam je po prostu wykończyć, żeby zrobić miejsce na nowe. Paradoksalnie im więcej u mnie zakupów tym mniej u mnie zużyć, bo próbuję wszystkiego po trochu z czystej ciekawości :P. Poniżej zapoznacie się z moimi hitami i kitami do których będą dołączone krótkie recenzje.


Żel pod prysznic Szampańska truskawka Lirene
Truskawkowa bomba zapachowa i nie tylko! Poza apetycznym zapachem truskawek, który wypełniał całą łazienkę, żel równie dobrze mył ciało delikatnie się pieniąc oraz nawet delikatnie je nawilżał. Po użyciu tego żelu rano odpuszczałam sobie nakładanie jakiegokolwiek balsamu, ponieważ moja skóra tego nie wymagała. Nie muszę wspominać chyba, że dzięki truskawkowemu otulającemu zapachowi dobry humor również mi towarzyszył? :) Taki początek lata w środku zimy, który mi był baaardzo potrzebny!

Cukrowy peeling do ciała Tutti Frutti Farmona (brzoskwinia i mango)
Konsystencja peelingu bardzo zlepiona ze sobą, dzięki czemu przez jego gęstość nie uciekał z ręki co jest moją zmorą przy niektórych peelingach. Drobinki szybko rozpuszczały się w kontakcie z wodą tak więc nadawał się na delikatnie zwilżoną skórę. Peeling miał dość wyczuwalne drobinki, dzięki którym masaż skóry kończył się wygładzoną i nawilżoną skórą. Miał ładny zapach, ale w sumie dla większości owocowych kosmetyków od Farmony jest to normą :).

Peeling antycellulitowy Beauty Collection Lirene (grejpfrutowy)
Zdzierak o bardzo lubianym przeze mnie zapachu grejpfruta, który przybliżyłam Wam w tym wpisie.


Łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu - oczy wrażliwe Bielenda (awokado)
Recenzję dla Was napisałam tutaj.

Żel peelingujący z absorbującym węglem Garnier (cera tłusta ze skłonnością do niedoskonałości) 
Największą rzeczą jaka mnie drażniła był mega chemiczny zapach. Drobinki peelingujące były bardzo delikatne. Żel był wydajny - niewielka ilość starczyła na umycie żelem całej twarzy, więc takie opakowanie starczyło mi na dobre pół roku przy stosowaniu go 2 razy w tygodniu. Podczas regularnego stosowania żelu pozbyłam się świecącej strefy T. Efekty stosowania są świetne jednak ten zapach trochę mnie zniechęca do zakupu kolejnego opakowania.

Peeling gruboziarnisty Efekt diamentowej mikrodermabrazji Bielenda
Saszetka podzielona na dwie części  z czego jedna porcja całkowicie wystarcza na wykonanie zabiegu na twarzy. Małe, ale ostre drobinki, które skutecznie oczyściły skórę i ją zmatowiły. Cera wyglądała na wypoczętą, świeżą.


Olej makadamia (Biedronka)
Kupiłyśmy z młodą po dwie sztuki na wypróbowanie, ale jakoś nie zauważyłam specjalnego efektu na moich włosach. Być może idealnie wpłynął by na ich stan podczas tradycyjnego olejowania jednak zanim znalazłam na to czas produkt się skończył. Będę szukać jakiegoś innego produktu tego typu, ten Biedronkowy omijam z daleka :).

Antyperspirant w kremie Fresh Blossom Garnier Neo
Totalny niewypał wśród antyperspirantów Garniera, który opisałam w tym poście.

Antyperspirant Stress Protect 48h Nivea
Normalny antyperspirant, który dawał sobie radę w podstawach ochronny. Fakt faktem 48 godzin go nie sprawdzałam, ale na co dzień był ok. Zimą dawał sobie radę w zupełności, jestem ciekawa jak spisałby się w cieplejsze dni.


Krem do rąk Q10 Balea
Mój pierwszy krem do rąk od Balea z którego byłam bardzo zadowolona. Tubka 130ml starczyło mi
na dość długie używanie go kilka razy dziennie i co najważniejsze moje dłonie były z niego zadowolone. Podczas mrozów nie było mowy o zaczerwienieniach czy też suchej skórze. Już niewielka ilość wystarczyła na zapewnienie ochrony skóry, dość szybko się wchłaniał. Miał też ładny zapach.

Intensywnie odżywiający krem do rąk Intensive Dove
Kolejny słabiak z obecnego denka, którego dokładny opis jest w tym wpisie.

Luksusowy krem-serum do rąk i paznokci Eveline
Zapach miał ładny, słodki, jednak działanie było bardzo mizerne. Mimo, iż posiadałam małe opakowanie to starczyło mi na kilka użyć i nie widziałam różnicy, żebym cokolwiek na tych rękach miałam nałożone. Zdecydowanie nie polecam, mi on nie przypadł do gustu i pełnowymiarowego produktu nie kupię.


Aktywny krem korygujący Super Power Mezo Cream Bielenda
Recenzję możecie przeczytać w tym wpisie.

Masełka do ust Nivea (wanilia & macadamia i karmel)
Moi ulubieńcy do ust, którzy oprócz ładnych słodkich zapachów potrafią też odpowiednio zadbać o moje usta. Są tak wydajne o czym świadczy fakt, że muszę je wyrzucić mimo zdenkowania, ponieważ zwyczajnie upłynął ich termin. Jeśli jesteście bardziej ciekawe mojej opinii o nich zapraszam do przeczytania tego wpisu.

To by było tyle na dziś, ja muszę niestety uciekać do pracy. W głowie pojawiło mi się dość dużo pomysłów dotyczących bloga jednak najpierw muszę wynaleźć trochę wolnego czasu, żeby na spokojnie usiąść i zorganizować wszystko :). Zastanawiam się nad zmianą szablonu, bo aktualny mi się już powoli nudzi, więc jeśli polecicie jakąś fajną kobietkę zajmującą się tym, to będę bardzo wdzięczna :)).
Buziaki!


20 komentarzy

  1. Uwielbiałam zapach szampańskiej truskawki <3 Ogólnie lubię żele Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach tego żelu jest genialny! To był mój pierwszy żel tej marki, ale już się czaję na kolejny, mam nadzieję, że będzie również przyjemny w użyciu :)

      Usuń
  2. Z Twojego zestawienia znam tylko antyperspirant w kremie Garnier, oraz masełka do ust Nivea. I oba te produkty bardzo lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że u Ciebie się sprawdził Garnier w kremie! Mnie niestety oba warianty zapachowe z jakimi miałam styczność nie przekonały do siebie, więc kolejnych podejść nie będzie...

      Usuń
  3. Uwielbiam te masełka z nivea :)
    Sporo tych produktów zużyłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywały kiedyś lepsze miesiące :P

      Usuń
  4. Fajne denko :) lubię peelingi tutti-frutti i lirene, ale za masełkami Nivei nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peelingi z tej serii Lirene bardzo polubiłam, kiedy trochę zużyję zapasy peelingów to pewnie też zaopatrzę się w mango. Kilka koleżanek narzekało na te masełka do ust, ale u mnie na szczęście się sprawdziły bardzo dobrze :)

      Usuń
  5. Masełka nivea lubię, chociaż karmelowe mnie pod koniec zapachem już nudziło trochę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karmelowe z wszystkich przeze mnie używanych wypadło najgorzej pod względem zapachu, ale z działania byłam zadowolona, więc u mnie na + :)

      Usuń
  6. Sporo kosmetyków Bielendy, ja tez ją lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię tą markę, jedna z najczęściej mile widzianych w mojej szafce. Już zacieram ręce na ich nowości, które się pojawią do pielęgnacji <3

      Usuń
  7. Ale ładne denko! Ja też myślę nad zmianą wystroju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na moje zapasy to i tak to chyba kropla w morzu :P
      Chcę zmienić wystrój, ponieważ z biegiem czasu nie do końca mi coś w nim pasuje no i przede wszystkim blogowi też się trochę zmiany przyda ;-)

      Usuń
  8. Te masełka musiały pachnieć cudnie <3 Uwielbiam takie słodkie mazidełka do ust :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karmel trochę był w tyle z zapachem, ale wanilia zdecydowanie bomba! W użyciu mam aktualnie kokos to też niczego sobie :). Dobrze, że w smaku nie są tak apetyczne jak w zapachu, bo nie nadążyłabym kupować ;-)

      Usuń
  9. Lubię kosmetyki z serii Tutti Frutti :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie kosmetyki Farmony ostatnimi czasy polubiłam za te wspaniałe zapachy w większości kosmetyków :)

      Usuń
  10. Znam tylko masełka Nivea i peeling z Lirene :) Byłam zadowolona, ale znam lepsze, peeling Welness&Beauty jest fantastyczny, a do tego bardzo tani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po peeling Wellness&Beauty idę, idę i dojść nie mogę ;) Ale wkrótce muszę go w końcu wypróbować.

      Usuń

Dziękuję za każdy Twój komentarz - moderacja służy kontrolowaniu komentarzy, aby móc na każdy odpisać nie przegapiając nikogo z Was.
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy jedynie w przypadkach spamu.




SZABLON BY: Panna Vejjs.